20 Kwiecień 2018 05:00
KONTAKT o22.pl COŚ SIĘ WYDARZYŁO - POINFORMUJ NAS O TYM WYŚLIJ SMS lub MMS NA 693866065 lub NAPISZ


Reklama
blank.gif
blank.gif
Jak się starać o odszkodowanie
blank.gifGospodarkaUbezpieczyciele robią, co mogą, żeby wypłacać jak najniższe odszkodowania. Do likwidacji szkód potrafią wynajmować zewnętrzne firmy, które dostają premie, gdy odszkodowanie jest dużo niższe od sumy ubezpieczenia. Do szacowania strat i kosztów wybierają wskaźniki, którymi można manipulować. Odmawiając wypłaty, powołują się często na niejednoznaczne zapisy w umowie i prawie zawsze interpretują je na swoją korzyść.

My tymczasem żyjemy w przekonaniu, że przy obecnym zalewie promocji i ostrej konkurencji między firmami ubezpieczeniowymi takie rzeczy nie mogą się zdarzać. Nic bardziej błędnego. Co w takim razie robić, żeby się nie przejechać? Oto garść naszych porad.

Jak się starać o odszkodowanie po przejściu trąby powietrznej?

Spokojny sen zapewni nam polisa na wypadek przejścia nad naszym domem trąby powietrznej czy ulewnego deszczy. Niestraszne nam gradobicia, uderzenia pioruna, a nawet huragany. I tak nie mamy na nie wpływu, a z ubezpieczeniem przynajmniej wiemy, że w razie czego będziemy mieli pieniądze na pokrycie strat. Jednym słowem polisa nie uchroni nas przed żywiołami, pomoże za to w przyszłości ograniczyć ich skutki.

Najczęściej szkody w Polsce powoduje silny wiatr. Zrywa dachy, uszkadza domy i zabudowania gospodarcze. Do tego dochodzą zawalone drzewa czy spadające konary. Dużo jest również szkód z powodu przepięć instalacji elektrycznej wywołanych piorunami. W tych wypadkach możemy liczyć na rekompensatę za poniesione strat.

Tyle teorii. Praktyka wcale nie musi wyglądać tak pięknie. Wszystko idzie dobrze, dopóki coś się nie przydarzy. Schody zaczynają się, gdy przychodzi do wycenienia strat. Pierwsze, co powinniśmy zrobić po przejściu nad naszym domem, garażem, ogrodem etc. jednego z żywiołów, to zadzwonić do swojego ubezpieczyciela. Numer do niego znajdziemy na umowie ubezpieczenia. Najlepiej, zanim połączymy się z konsultantem, mieć przy sobie przygotowany numer naszej polisy. Jeśli nie możemy jej znaleźć, bo np. zginęła pod gruzami domu albo została podtopiona przez powódź - nic nie szkodzi. Wystarczy wtedy podać imię, nazwisko i adres zamieszkania. Z tymi informacjami pracownik infolinii sam znajdzie wszystkie potrzebne mu informacje.

Firma ubezpieczeniowa wyśle do nas likwidatora szkody, a straty wyceni rzeczoznawca. Wcześniej powinniśmy, o ile to możliwe, zrobić jak najwięcej zdjęć i nie dopuścić do zwiększenia się strat. Uwaga! Nie ma sensu specjalnie niczego niszczyć, żeby dostać wyższe odszkodowanie. Jeśli firma ubezpieczeniowa uzna, że mieliśmy wpływ na zwiększenie strat, może odmówić wypłaty odszkodowania albo przynajmniej znacząco je obniżyć.

Przy mniejszych stratach firmy ubezpieczeniowe kosztorysy sporządzają niemalże od ręki. Ubezpieczyciele sami ograniczają formalności, bo zależy im na dobrej opinii. A nuż do nieubezpieczonych sąsiadów pójdzie informacja, jak to towarzystwo X działa sprawnie i szybko wypłaca odszkodowania. Nic dziwnego, że czasem wszystko można załatwić wręcz przez telefon.

Zanim dostaniemy pieniądze, trzeba jeszcze potwierdzić informacje o prędkości wiatru, ilości opadów podczas ulewnych deszczów czy działaniu innych żywiołów w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Zajmie się tym ubezpieczyciel. W przypadku gdy nie jest to możliwe, stwierdza się to na podstawie rozmiaru szkód w miejscu ich powstania lub w bezpośrednim sąsiedztwie.

Na ile możemy liczyć? Maksymalna kwota, jaką możemy otrzymać w ramach odszkodowania, to suma ubezpieczenia, czyli wartość, na jaką ubezpieczyliśmy naszą nieruchomość. Jednak rzadko kiedy możemy na tyle liczyć. Maksymalne odszkodowanie dostaniemy jedynie w przypadku całkowitego zniszczenia domu, kiedy konieczne jest jego odbudowanie od podstaw. Najczęściej ma to miejsce po pożarze. Ubezpieczyciele oceniają większość szkód na 3 do 5 tysięcy.

Uwaga! Ważne jest to, czy umowę z firmą ubezpieczeniową zawarliśmy według tzw. wartości odtworzeniowej (tzn. odszkodowanie powinno umożliwić odbudowę nowego budynku), czy też rzeczywistej, czyli uwzględniającej zużycie techniczne nieruchomości. Podczas wichury często dochodzi do uszkodzeń aut. Aby uzyskać odszkodowanie, konieczna jest polisa komunikacyjna autocasco (AC). Tylko dzięki niej zniszczony samochód będzie można naprawić na koszt ubezpieczyciela. Tryb postępowania jest taki sam jak w przypadku kraksy czy wypadku drogowego (piszemy o tym niżej).

Jak się starać o zadośćuczynienie za straty moralne?

Na polskich drogach co roku ginie 5-6 tys. osób. Setki ofiar pochłaniają też inne wypadki, np. katastrofy budowlane. Od 3 sierpnia rodziny i bliscy osób zmarłych w wypadkach mogą starać się o zadośćuczynienie za cierpienia moralne. Taką szansę dała im zmiana kodeksu cywilnego. Rodziny ofiar wypadków dostaną pieniądze nawet wtedy, gdy tragiczna śmierć nie spowoduje pogorszenia sytuacji majątkowej.

Do tej pory odszkodowań za straty moralne nie zasądzano. Rodzina tragicznie zmarłego mogła zazwyczaj liczyć tylko na zwrot kosztów pogrzebu, alimenty czy rentę. Odszkodowanie za cierpienie psychiczne można było dostać, ale tylko pod warunkiem że udowodniło się straty materialne, np. utratę zarobków. Np. wdowa po hodowcy gołębi, który zginął w katastrofie katowickiej hali wystawowej, nie dostała zadośćuczynienia. Bo przed sądem nie wykazała, że jej sytuacja materialna się pogorszyła. Teraz wdowa nie musiałaby już niczego udowadniać. Wystarczyłby sam fakt krzywdy moralnej.

O zadośćuczynienie mogą się starać nie tylko krewni ofiar, ale też osoby pozostające z nimi w związkach nieformalnych. Żeby uzyskać odszkodowanie, będą musiały udowodnić silny związek emocjonalny między sobą a ofiarą. Sąd oceni, jaką rolę zmarła osoba pełniła w rodzinie, rozmiary cierpienia związane z jej śmiercią i zmiany, jakie po niej zaszły. Brane będą pod uwagę nawet najbardziej osobiste prawy. Na przykład sąd inaczej oceni cierpienie żony, która była z mężem w separacji, a inaczej partnerki, która była związana z tym samym mężczyzną przez ostatnie lata.

Uwaga! Możliwość orzekania o zadośćuczynieniu dotyczy zdarzeń, które wydarzyły się po 3 sierpnia 2008 roku. Odpadają więc wypadki, które wydarzyły się wcześniej, a np. proces rozpoczął się już w sierpniu.

Jak w każdym pozwie cywilnym wysokość roszczenia określa osoba wnosząca pozew. Od tej kwoty wnosi się opłatę. Sąd w uzasadnionych przypadkach może na wniosek strony od niej zwolnić. Tu przepisy się nie zmieniły. Potem proces ma rozstrzygnąć, czy żądana kwota jest adekwatna do straty moralnej.

Na jakie odszkodowania możemy liczyć? Jeszcze za wcześnie na odpowiedź. Wszystko zależy od pierwszych wyroków sądów. Przed nimi trudne zadanie. Jak bowiem przeliczyć ludzkie emocje - łzy i cierpienie - na pieniądze. Będzie to zależało m.in. od sytuacji materialnej ofiary (rodzina bezrobotnego dostanie mniej niż obrotnego przedsiębiorcy), jego pozycji zawodowej, a także rozmiaru cierpień psychicznych związanych z utratą członka rodziny (małe dziecko jest bardziej pokrzywdzone niż dorosłe). Prawnicy wstępnie oceniają, że rekompensaty mogą sięgnąć nawet pół miliona złotych. To znacznie mniej niż w USA, gdzie podobne świadczenia wynoszą nawet 15 milionów dolarów.

Na szybki wyrok raczej nie możemy liczyć. Firmy ubezpieczeniowe będą się broniły przed wypłatą wysokich odszkodowań. Do tego dochodzi brak doświadczenia sądów w wycenianiu, ile warte jest cierpienie najbliższych. To wszystko sprawia, że na procesach w pierwszej instancji się nie skończy. Pierwsze prawomocne wyroki zapadną pewnie dopiero za kilka lat.

Jak się starać o odszkodowanie za stłuczkę?


Miałeś wypadek drogowy? Nie trać głowy. Na miejscu kolizji w szoku często zapominamy o podstawowych dokumentach i danych potrzebnych później w firmie ubezpieczeniowej. Potem tracimy i czas, i należne nam pieniądze. Przezornie miejmy więc ze sobą, np. w schowku na rękawiczki, standardowy wzór oświadczenia sprawcy wypadku. Warto też zrobić kilka zdjęć na miejscu wypadku, choćby aparatem wbudowanym w telefon komórkowy.
Najlepiej na miejsce wypadku od razu wezwać policję (choć przy kolizjach nie jest to konieczne), bo w przyszłości unikniemy przykrych niespodzianek. Warto to zrobić, nawet jeśli sprawca jest kulturalny, życzliwy i nie mataczy. Przecież może zmienić zdanie i po kilku godzinach wycofa potwierdzenie, że wypadek powstał z jego winy. Zapiszmy imiona, nazwiska i adresy świadków oraz numery ich telefonów. To wszystko zwiększy naszą wiarygodność w towarzystwie ubezpieczeniowym i zmniejszy prawdopodobieństwo, że sprawca będzie chciał później zmienić oświadczenie.

Jeśli pojazd może jechać dalej, najlepiej udać się do najbliższego oddziału ubezpieczyciela (naszego lub sprawcy), by wypełnić odpowiednie dokumenty. Gdy mamy wątpliwości, co robić i gdzie jechać, wystarczy zadzwonić na infolinię naszego ubezpieczyciela.

Uwaga! Nie zapomnij o oświadczeniu sprawcy kolizji lub wypadku. Musi ono być własnoręcznie przez niego podpisane. Nie może w nim zabraknąć jego danych osobowych, marki, modelu i numeru rejestracyjnego pojazdu, miejsca, daty i godziny zdarzenia oraz danych o polisie OC (numer i ubezpieczyciel) oraz oświadczenia, że ani sprawca, ani poszkodowany nie byli pod wpływem alkoholu.

Policja, która przyjedzie na miejsce kolizji, może nas niemile zaskoczyć. Zdarzało się już, że policjanci kwestionowali komputerowe wydruki zaświadczeń o wykupieniu polisy OC. Takie sygnały od zbulwersowanych kierowców dotarły do rzecznika ubezpieczonych. Policja, zasłaniając się stanowiskiem ministra finansów, tłumaczy się, że przedstawiane wydruki nie są dokumentami wystawionymi przez ubezpieczyciela. Brakuje na nich podpisu sprzedawcy.

Problem ten dotyczy szczególnie osób, które kupują OC przez telefon lub internet. Podpisaną polisę otrzymają, ale dopiero pocztą - kilka, kilkanaście dni później. W międzyczasie ubezpieczyciel potwierdzi zawarcie umowy mailem bądź faksem. I właśnie takie wydrukowane potwierdzenia czasami kwestionują stróże prawa. Skutki mogą być kosztowne. Policja może wlepić 500 zł mandatu za brak OC i odholować auto.

Szefowie firm ubezpieczeniowych uspokajają: każdy dokument wystawiony przez ubezpieczyciela potwierdzający zawarcie umowy dla konkretnego samochodu jest ważny. Zwracają uwagę, że dokumenty wysyłane do klientów, którzy wznawiają umowy ubezpieczeń OC, też nie mają podpisów zakładu ubezpieczeniowego i nie były do tej pory kwestionowane. Przywołują też treść rozporządzenia Ministerstwa Finansów. Wszyscy zapewniają, że klienci w razie problemów mogą zadzwonić i uzyskać niezbędną pomoc i informację.

Jeśli jednak nie chcemy walczyć z nadgorliwymi policjantami, wystarczy wykupić polisę kilka dni wcześniej. Tyle wystarczy, aby dokument podpisany przez ubezpieczyciela dotarł do klienta na czas.

Teraz wystarczy złożyć wniosek do ubezpieczyciela o wycenę szkody. Przedstawiciel firmy ubezpieczeniowej dokona oględzin uszkodzonego auta i wyceni szkodę. Jeśli w przedstawionym nam do podpisania protokole nie będzie rozbieżności, możemy wysłać auto do naprawy. I czekać na decyzję ubezpieczyciela. Ma on miesiąc na zamknięcie całej procedury.

Co zrobić, gdy firma ubezpieczeniowa nie chce uznać naszych racji? Na początek dopilnujmy, żeby ubezpieczyciel wręczył nam wypowiedzenie na piśmie. Jeśli uznamy, że odmowa jest nieuzasadniona, możemy złożyć protest. Wystarczy w sekretariacie Sądu Polubownego przy Rzeczniku Ubezpieczonych złożyć wniosek na piśmie o rozpatrzenie sprawy. Powinien on zawierać: • strony sporu (imię, nazwisko, adres etc.), • nasze żądanie (odszkodowanie w wysokości 2 tys. zł), • dowody świadczące na naszą korzyść (umowę z firmą ubezpieczeniową, korespondencję itd.); • opis wypadku, który jest przyczyną sporu. Do wniosku powinniśmy dołączyć: • kopie dokumentów (m.in. umowy, korespondencje), wskazanego z listy arbitra, • dowód wniesienia opłaty rejestracyjnej.

Uwaga! Nie musimy bać się horrendalnych kosztów sądowych. Opłaty są niższe niż w sądzie powszechnym - rejestracyjna wynosi 15 zł, a tzw. arbitrażowa zależy od wysokości dochodzonej kwoty, ale nie mniej niż 100 zł. Suma, jakiej domagamy się przed sądem polubownym, nie może być niższa niż 1000 zł.

Pamiętaj! Warunkiem rozstrzygnięcia sporu przed tym sądem jest zgoda obu stron na takie postępowanie. Jeśli więc ubezpieczyciel nie wyrazi zgody, pozostaje nam sąd powszechny. O pomoc w dochodzeniu swoich praw możemy zwrócić się też do Biura Rzecznika Ubezpieczonych - listownie na adres: Al. Jerozolimskie 44, 00-024 Warszawa, lub telefonicznie: 022 333 73 26.
blank.gif
blank.gif blank.gif
Komentarze
blank.gif Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój? blank.gif
Dodaj komentarz
blank.gif Zaloguj się, aby móc dodać komentarz. blank.gif
Oceny
blank.gif
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?
blank.gif
Stat4u
blank.gif
statystyka
blank.gif
Nawigacja
blank.gif blank.gif
Najczęściej czytane
blank.gif blank.gif
Ostatnie artykuły
blank.gif
Brak artykułów
blank.gif
Pogoda
blank.gif
blank.gif
Polecamy
blank.gif
Idealna kobieta
Łukęcin
Seo katalog
Czarny humor
katalog stron
wpadki
Usługi elektryczne zachodniopomorskie


blank.gif
Logowanie
blank.gif
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
blank.gif
Partnerzy
blank.gif

blank.gif
Ankieta
blank.gif
Czy Jestes za wprowadzeniem Euro-waluty w Polsce?

TAK

NIE

NIE WIEM

blank.gif
Ostatnio na forum
blank.gif
Najnowsze tematy
Regulamin
Najciekawsze tematy
Regulamin [0]
blank.gif
Przetłumacz stronę
blank.gif

blank.gif
Newsletter
blank.gif
Aby móc otrzymywać e-maile z Wiadomości musisz się zarejestrować.
blank.gif
Warto zobaczyć
blank.gif
filmy erotyczne
Katalog stron
Filmy online
telewizja HDTV
Inspiracje
Mocny czarny humor
blank.gif
RSS
blank.gif
blank.gif
Wygenerowano w sekund: 0.01 6,741,808 Unikalnych wizyt Theme Nautica by Harly